Prokuratura oskarża bojowca milicji PPS Piotra Jagodzińskiego, byłego posła socjalistycznego, komendanta zbrojnej milicji PPS Józefa Dzięgielewskiego oraz członków milicji PPS Dominika Trochimowicza, Józefa Białkowskiego i Franciszka Markowskiego o przygotowanie zamachu bombowego na marszałka Piłsudskiego.

Opis obrazu: Prokurator Witold Grabowski (stoi) wygłasza mowę oskarżycielską.
Data wydarzenia: 1931-01-29 – 1931-02-16
Miejsce: Warszawa
Osoby widoczne: Witold Grabowski,
Zespół: Koncern Ilustrowany Kurier Codzienny – Archiwum Ilustracji
Sygnatura: 1-B-597-7

Przygotowywać go miał Piotr Jagodziński. Wedle oskarżenia Jagodziński jesienią zeszłego roku utworzył, jak za lat rewolucji 1905, zakonspirowaną „piątkę” bojowców milicji PPS. Podwładnych ze swej „piątki” – Trochimowicza, Białkowskiego, Ewarysta Chróścickiego oraz Witolda Pórzyckiego – poinformował, że wkrótce osobiście dokona zamachu na Piłsudskiego, rzucając w jego samochód w Alejach Ujazdowskich bombę, oni zaś ogniem rewolwerów mają osłaniać jego akcję i odwrót.

Na sali sądowej akt oskarżenia zaczął się jednak pruć jak stara wełniana skarpetka. Jagodziński wspomagany przez śmietankę stołecznych adwokatów, m.in. Berensona, Honigwilla, Gackiego, wykazał, że powołanie „piątki” i fikcyjne przygotowania do zamachu były jego prowokacją mającą ujawnić policyjną wtykę w milicji PPS. Agentem okazał się Pórzycki, który na sugestię Jagodzińskiego, że bombę rzuci się w kogoś ważnego z sanacji, sam zasugerował, że chodzi o „Wąsala”, czyli Piłsudskiego. Jagodziński tylko nie zaprzeczył.

Pórzycki w podczas przesłuchania przez obrońców oskarżonych musiał przyznać, że z policją polityczną współpracuje od dawna. Całkiem zaś nie umiał wytłumaczyć, dlaczego zamiast od razu zgłosić przygotowania Jagodzińskiego, ochoczo brał udział w spisku i tylko dopytywał się, jakiej konstrukcji ma być bomba.

W przedostatnim dniu procesu gruchnęła wieść, że na filar oskarżenia, Witolda Pórzyckiego, dokonano rano zamachu.

Z ponad 1,5-godzinnym opóźnieniem na salę rozpraw wkracza wysoki sąd. Poproszony przez przewodniczącego rozprawie sędziego Zygmunta Neumana o zabranie głosu prokurator Witold Grabowski przeprasza, że mowy oskarżycielskiej nie wygłosi, a zamiast niej składa wniosek o wznowienie zamkniętego przed dwoma dniami przewodu sądowego. Powodem jest nowa okoliczność mająca związek z procesem o przygotowanie zamachu na marszałka Piłsudskiego.

Obrońcy proszą o okazanie im protokołów ze śledztwa w sprawie postrzelenia Pórzyckiego. Sąd wydaje protokóły i na kwadrans opuszcza salę.

Po kwadransie sędziowie wracają, a obrońcy składają formalny wniosek. Mec. Leon Berenson w imieniu własnym i kolegów z ławy obrończej stwierdza w nim, że zamach na Pórzyckiego nie ma związku z rozprawą przeciw bojowcom PPS, tym bardziej że żadnego zamachu na Pórzyckiego nie było. Wnioskuje o powołanie na świadków urzędnika Kasy Chorych z Rembertowa Mikołaja Małachowskiego, mieszkańca Rembertowa Andrzeja Graczyka oraz małżeństwo Jamborów, właścicieli restauracji Kawiarnia Wójtowska w Rembertowie, którzy pod przysięgą zeznają, że Pórzycki, który w śledztwie zeznał, że postrzelony w głowę został parę minut po 9 rano, między 11 a 12 tegoż dnia jadł śniadanie w restauracji Jamborów, żywo popijając je wódką.

Wnoszę o ustalenie przez wysoki sąd, czy człowiek leżący w rowie po dokonaniu nań zamachu i postrzeleniu go w głowę może jednocześnie jeść kolację i pić wódkę – mec. Berenson składa ten wniosek z lodowatą uprzejmością.

[fragmenty artykułu Włodziemierza Kalickiego, „1 lutego 1931. Strzelił, ale parę głębszych

Opis obrazu: Minister spraw wewnętrznych generał Felicjan Sławoj Składkowski podczas składania zeznań.
Data wydarzenia: 1931-01-29 – 1931-02-16
Miejsce: Warszawa
Sygnatura: 1-B-597-4
Archiwum NAC
Opis obrazu: Oskarżony Dominik Trochimowicz (stoi 1. z lewej) podczas składania zeznań. Widoczni również oskarżeni: Franciszek Markowski (1. z prawej) i Józef Dzięgielewski (2. z prawej).
Data wydarzenia: 1931-01-29 – 1931-02-16
Miejsce: Warszawa
Zespół: Koncern Ilustrowany Kurier Codzienny – Archiwum Ilustracji
Sygnatura: 1-B-597-1
Archiwum NAC
Opis obrazu: Grupa dziennikarzy obecna na procesie. Widoczny m.in.: Władysław Mart (siedzi na lewo od kobiety).
Data wydarzenia: 1931-01-29 – 1931-02-16
Miejsce: Warszawa
Osoby widoczne: Władysław Mart
Zespół: Koncern Ilustrowany Kurier Codzienny – Archiwum Ilustracji
Sygnatura: 1-B-597-9