Urodził się 14 kwietnia 1888r. we Lwowie. 9 listopada 1939r. aresztowany i osadzony w więzieniu na zamku lubelskim, następnie zwolniony. W 1940r. powołany przez władze okupacyjne na stanowisko Komisarycznego Kierownika i Zarządcę Izby Adwokackiej w Lublinie. Funkcję tę sprawował do lipca 1944r.

Wykazał się bohaterską postawą, gdy Niemcy zażądali przygotowania listy adwokatów celem ich wysiedlenia. Wówczas na listę wpisał tylko swoje nazwisko.

Kierował pracami dwóch konspiracyjnych Rad Adwokackich w Lublinie. Od 22 grudnia 1945 do 1948r. Pełnił funkcję dziekana Okręgowej Rady Adwokackiej. Działał m.in. w Towarzystwie Opieki nad Majdankiem i w Komisja Badania Zbrodni Hitlerowskiej. Szczególne zasługi położył dla organizacji i rozwoju Towarzystwa „Muzeum Lubelskie”. Czynnie gromadził, chronił i porządkował zbiory. Przez okres okupacji przechowywał obrazy Matejki „Kazanie Piotra Skargi” i „Bitwa pod Grunwaldem” oraz najcenniejsze eksponaty muzealne.

Opowieść o tym, jak Niemców udało się przechytrzyć, przypomina scenariusz filmu sensacyjnego. Bezcenne płótno zostało ukryte w gmachu dzisiejszej Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Lublinie, a potem pod miastem. Stanisław Kalinowski w dużej mierze przyczynił się do ocalenia „Bitwy pod Grunwaldem” Matejki. Wątek okupacyjnych losów obrazu szeroko został opisany w haśle Wikipedii poświęconym „Bitwie pod Grunwaldem”, nazwisko Stanisława Kalinowskiego nie zostało tam wymienione. Nie ma go też w Kronice Filmowej z 1944 roku, pokazującej moment wyjmowania obrazu z kryjówki przygotowanej na czas wojny.

– Dyrektor „Zachęty” nie dostał auta, więc skrzynię z obrazem trzeba było zapakować na konną platformę. Pamiętajmy, że zrolowany obraz ważył aż 1,5 tony, a drewniana skrzynia, do której został włożony, była długa na 4,5 metra – opowiada Rafał Kalinowski, wnuk Stanisława. I kontynuuje: – Wcale nie było łatwo znaleźć chętnych do przewiezienia obrazu. Ostatecznie zgodziły się osoby, które miały rodziny w okolicach Lublina. Miały misję ocalenia obrazu, ale tak naprawdę uciekały. 9 września 1939 roku konwój dociera do Lublina. Nie jest to najlepszy moment, bo w tym dniu na miasto spadają niemieckie bomby. Zrujnowanych zostaje wiele budynków m.in. w Śródmieściu. Tylko w koszarach przy al. Kraśnickiej bomby zabijają około 100 żołnierzy. Pod gruzami kamienicy na Krakowskim Przedmieściu ginie słynny lubelski poeta Józef Czechowicz. On także do Lublina przyjechał z Warszawy, razem z ewakuującym się ze stolicy Polskim Radiem. Giną także dwie osoby spośród tych, które przywiozły obraz Matejki z Warszawy: malarze Stanisław Ejsmond i Bolesław Surałło-Gajduczeni. Stanisław Kalinowski jest jedną z tych osób, które przejmują obraz w Lublinie. Zapada decyzja o ukryciu go na parterze gmachu biblioteki przy ulicy Narutowicza. Dzisiaj o tym fakcie przypomina tablica pamiątkowa, znajdująca się wewnątrz budynku. Rulon został obudowany tak, że schowek przypominał ladę przy ścianie.

– O całej sprawie wiedziało niewiele osób: m.in. mój dziadek, wojewoda Jerzy Albin de Tramecourt i prezydent Lublina od 14 września Roman Ślaski (Tramecourt zostanie przez Niemców zamordowany, a Ślaski od 1 sierpnia 1941 roku więziony przez Niemców na Zamku Lubelskim). Kim był prawnik wtajemniczony w tę sprawę wagi państwowej? Do Lublina przyjechał ze Lwowa jesienią 1915 roku, razem z austriacką administracją. W Lublinie kontynuował sędziowską karierę aż do listopada 1921 roku, kiedy przeszedł do adwokatury. W tym kontekście większe znaczenie ma to, że był p.o. szefa Muzeum Lubelskiego. „Bitwa pod Grunwaldem” zostanie przeniesiona potem jeszcze raz, w kwietniu 1941 roku, i ukryta pod Lublinem. Gdy w lipcu 1944 roku kończy się niemiecka okupacja Lublina, Kalinowski oddaje obraz przedstawicielom PKWN. – Dziadek pokwitował oddanie obrazu, ale w oficjalnym obiegu znalazł się sfałszowany dokument, już bez jego podpisu. I do tego z wcześniejszą o miesiąc datą, bo obraz był przekazywany w listopadzie, a nie w październiku 1944 roku – opowiada Rafał Kalinowski. – Skąd taka mistyfikacja? Przypuszczam, że ówczesne władze wolały podać, że to proletariat przechował obraz i chciały mieć na to twarde dowody – dodaje. W czasach stalinowskich Stanisławowi Kalinowskiemu nie wiedzie się dobrze. W 1947 roku ma odebrane prawa wyborcze, odwołuje się i wygrywa. Wiosną 1951 roku dostaje 30 dni na opuszczenie służbowego mieszkania przy ul. Chopina. Odwołuje się od tej decyzji, o wstawienie się za nim prosi także osoby, które razem z nim ukrywały obraz. – Dziadek powołał się na ówczesną konstytucję, w której był zapis, że nie można wyrzucić z miasta osoby, jeśli w tym mieście jest zatrudniona. Mógł sprowokować swoich przeciwników, bo miesiąc później został skreślony z listy adwokatów – mówi Rafał Kalinowski. Po półtora roku przywrócono mu prawo wykonywania zawodu. Stanisław Kalinowski zmarł w 1954 roku. Został pochowany przy ul. Lipowej. Rafał Kalinowski domyśla się, co mogło być przyczyną tak zajadłego ataku komunistycznych władz na jego dziadka. Z teczek przechowywanych obecnie w Instytucie Pamięci Narodowej dowiedział się, że właśnie w 1951 roku ubecja dostała informację o tym, że dwa lata wcześniej, w tajemnicy, papież Pius XII uhonorował Kalinowskiego godnością szambelana papieskiego. O nominację starał się polski prymas Wyszyński, którego prawnik znał z lubelskich czasów. Kalinowski: – Pod koniec życia dziadek dowiedział się, że jest pomysł, aby został pochowany w katedrze lubelskiej. Być może dlatego, że kierował komitetem odbudowującym świątynię z wojennych zniszczeń. Zdecydowanie nie zgodził się na takie wyróżnienie. Kompromisem było wmurowanie tablicy pamiątkowej przed głównym wejściem do katedry. Tekst zaczynał się od słów: „Ścierajcie próżność moją, modląc się za duszę św. pamięci Stanisława”. – To był wybór dziadka. Tablica została usunięta 10 lat temu, kiedy nie było wiadomo, kogo upamiętnia – mówi Kalinowski.

Czytaj więcej

7 maja 1951r. skreślony z listy adwokatów. 15 maja 1952r. krzywdzące orzeczenie zostało uchylone. Zmarł 10 lipca 1954r.

foto: Archiwum rodziny Kalinowskich

Maria i Stanisław Kalinowscy na Krakowskim Przedmieściu w Lublinie